Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
znajomijoe.pl blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl darmowe forum val.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl forumforum.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Sasuke live









Sasuke live
Opowieść inna niż w kreskówce, opowiada o Sasuke Uchicha.Zapraszam!Jest już pierwszy rozdział!
<<Strona Główna>>

Zajrzało gości :14253
<<Ksiega Gości >>
(1)
Dodaj do Księgi

...::::Profil::::...

Dodaj do Ulubionych


...::::Archiwum::::...
2008
Kwiecień
Marzec


Szablon wykonany przez Cat90
Dla serwisu blog4u.pl
Obrazek pochodzi z >Klik<


Rozdział III. Ostatnie spojrzenie...

Sasuke pobiegł do lasu. Z początku nie wiedział gdzie ma iść, w którą stronę, ale nie poddawał się. Chłopka chciał ruszyć, gdy nagle pojawił się za nim Naruto.
-Naruto! Czego chcesz?! Zapytał gniewnie.
-Pomóc.
-Nie potrzebuje pomocy, sam się tym zajmę, bo to moja sprawa.
-Dobra jak chcesz. Powiedział i odszedł. Kiedy z wzroku zniknął mu Naruto ruszył odszukać Sakurę. Kiedyś ją lekceważył, bardziej unikał, ale teraz jest inaczej, teraz jej nie lekceważy, nie unika teraz już się nie boi. Zawsze chciał pomścić swój klan i zabić brata, za to co zrobił, lecz teraz tego nie chce.
Szukał jej cały dzień, ale nic nie znalazł. Powoli zbliżała się noc, a ani jej; a ani porywaczy nie było śladu. Sasuke postanowił powrócić do wioski. Zobaczył Kakaschiego, który jak zwykle czytał książkę.
-I co znalazłeś. Zapytał.
-Gdyby tak było nie widziałbyś mnie samego.
-To prawda, ale mogłeś poznać ich kryjówkę i uznać, że jest ich zbyt wielu żeby z nimi walczyć; dlatego przybyłeś do wioski po pomoc.
-Tak nie jest. I odszedł. Usiadł przy stole i schwycił pałeczki. Przed nim leżała miska z ryżem. Nie był głodny, myślał tylko o drzemce i jutrzejszych poszukiwaniach.
-O Sasuke, już jesteś!
-Najwyraźniej tak. Ale bez Sakury, uprzedzając pytania dotyczące tego.
-Jasne. To dobranoc!
-Dobranoc.
Na zajutrz Sasuke wstał wcześniej, chciał znowu rozpocząć poszukiwania. Wszyscy spali, ale on nie. Już chciał iść, gdy nagle zobaczył przed sobą Oroczimaru.
-Witaj, Sasuke! O ile wiesz porwałem Sakurę.
-To ty za tym stoisz! I rozwścieczony wskazał go palcem.
-Spokojnie! Nic jej nie jest, ale może być, chyba że...
-Że? Że co?
-Jeśli pójdziesz za mną to będzie cała jeśli nie to wybacz, ale muszę.
-Nie odważysz się!
-Odważę. To co ? Idziesz czy nie?
-Nie wiem. Dziś o zachodzie ci odpowiem, na pagórku.
-Dobrze. I w oka mgnieniu zniknął. Sasuke wrócił do domu. Po paru godzinach, słońce zaczęło zachodzić. Szybko więc poszedł na umówione miejsce. Przysiadł, ale nikogo nie było. Rozejrzał się, ale nic. Nagle przed nim pojawił się Oroczimaru i Sakura. Była zmęczona i głodna.
-I jaka jest odpowiedź?
-Tak, ale najpierw ją puścisz.
-Tak. Proszę. Oroczimaru rozwiązał linę i puścił Sakurę wolno.
-Jutro w tym samym miejscu się spotkamy, a wtedy idziesz ze mną.
-Dobrze. Sakura i Sasuke poszli w stronę wioski. Jutro spojrzy na wioskę ostatni raz.
-Nie mogę uwierzyć, że to robisz dla mnie. Powiedziała cicho.
-To nic takiego. Powiedział to tak jakby to było dla niego zabawne; lecz tak naprawdę czuł w sercu ból. Wszyscy się cieszyli, że Sakura znów jest z nimi. Nadeszła noc podczas snu Sasuke myślał o tym jak znów będzie musiał wrócić tam z kąd przyszedł. To było dla niego straszne. Kiedy wreszcie zasnął śnił o wiosce, o swym pierwszym wykonanym jutsu i o tym co zrobił jego brat. Gdy tak spał powoli mijał czas, aż wkrótce zaczęło świtać. Bez innego wyjścia Sasuke się ubrał i poszedł coś zjeść po drodze natknął się na Kakaschiego. Jednak on nic mu nie poradził i nie powiedział; choć dobrze o wszystkim wiedział. Sasuke chciał pożegnać się z Sakurą, ale Naruto nie powinien o tym wiedzieć. Wszedł do pokoju Sakury i powiedział:
-Witaj! Dobrze wiesz, że ja dziś idę no wiesz.
-Tak wiem i nadal w to nie mogę uwierzyć. A może go jakoś przekupisz lub namówisz.
-To niemożliwe, ale spokojnie jakoś sobie poradzę. Po czym odszedł. Z czasem doszedł do pagórka. Nikogo z wioski nie było na zewnątrz. Wszyscy najprawdopodobniej się schowali. Nagle, jak zawsze z zaskoczenia pojawił się Oroczimaru. Sasuke musiał z nim iść. Chłopka rzucił ostatnie spojrzenie na wioskę, być może jej już nie zibaczy.
Mam nadzieję, że rozdział się podobał. Wybaczcie, że długo nie pisałam, ale byłam zajęta. Zapraszam do czytanie następnych części opowiadania.



arrow 2/04/2008 21:17:35 [komentarzy 9] Komentuj

Rozdział II. Rozdrapane sumienie...

Ta noc była strasznie długa i męcząca dla Sasuke, bowiem śnił mu się koszmar i straszne zadanie jakie ma wykonać w wiosce liścia. Jego mękę przerwał poranek, który nastał. Chłopak wstał ze swego łóżka i zaczął się ubierać, ale nagle za jego plecami pojawił się Oroczimaru.
-Sasuke, nie możesz dłużej czekać z czasem się dowiedzą, aby być Hokage musisz wykonać plan. Dziś wykonasz pierwszą część planu. Rozumiesz? I zero płaczu nad rozlanym mlekiem, bo przecież sam się oto prosiłeś. Powiedział.
-Tak, oczywiście że wykonam plan. Dziś się tym zajmę.
-No ja myślę. Pamiętaj najpierw zaufanie. Kończąc to zniknął i zostawił Sasuke sam, na sam by mógł to poważnie przemyśleć. „Nie powinienem tego robić, żal mi ich, ale chcę być Hokage” myśl ta nie pozwalała mu odejść. Zobaczył jak Sakura idzie na trening. Musiał zrobić to o co go prosił Oroczimaru, a wiedział, że to będzie bolesne. Wyszedł ze swego pokoju i ujrzał Sakurę nad tym samym kamieniu, na którym on sam wczoraj siedział. Podszedł do niej i zaczął mówić:
-Cześć! Czy mogę jeszcze z tobą pogadać?
-Ale o czym chyba wszystko wczoraj mi powiedziałeś. Odpowiedziała zirytowana.
-Jak nie chcesz to nie. Powiedział i spojrzał na nią. Widząc jego twarz, Sakura postanowiła spróbowac, a dokładniej tak naprawdę zalezało jej na tym by znów byli razem. Po wczorajszej rozmowie czuła się jak by na nowo go poznał.
-Dobra! Krzyknęła w ostateczności i wraz z nim poszła do lasu, jak wczoraj. Gdy tak rozmawiali Sasuke coraz bardziej chciał jej powiedzieć co ma zrobić lecz wolał czekać w milczeniu. Nagle z zarośli wyskoczył Roc Lee i podbiegł do nich, najwyraźniej chcąc im coś powiedzieć.
-Sasuke skoro wróciłeś, chcę się z tobą pojedynkować! Zaproponował.
-Zgoda.- Odparł.- Chodźmy na tę polanę.
-Oki! Odpowiedział. Szli, aż doszli do polany, na której mieli zacząć pojedynek. Ustawili się naprzeciw siebie i ruszyli do walki. Roc Lee próbował go kopnąć w klatkę, ale Sasuke za każdym razem odpierał jego ataki. Lecz Sasuke odwrócił swoją uwagę myślą o zadaniu i Rockowi Lee udało się trafic w jego klatkę. Sasuke jak długi padł na ziemię, gdy nagle zaczęła go boleć klątwa na szyji. Wtedy właśnie klątwa powoli pojawiała się na całej twarzy Sasuke, wtedy Roc Lee skoczył do niego by zadać mu cis ostateczny lecz ten silnie się obronił ręką i nogą, przerzucając go na drugą stronę. Roc leżał na ziemi i ciężko oddychał, ale mimo to się podniósł i powiedział:
-Dobra poddaję się, wygrałeś. Wiedział dobrze, że niema z nim szans, po czym odszedł. Sakura zauważyła, że Sasuke świetnie opanował klątwę.
-Wiesz chodźmy do wioski. Powiedziała.
-Dobra! Krzyknął i zaczął iść w stronę wioski.
Tymczasem siedzący pod drzewem Naruto strugał sobie patyki i czekał na Sakurę, bo umówił się z nią na trening. Nagle dostrzegł ich z oddali i krzyknął:
-Hej! Sakura pospiesz się nie wiesz, że mamy trening!
-Jasne, już idę!- Odpowiedział i zwróciła się do Sasuke. – Może potrenujesz z nami?
-Chętnie, ale mam wiele spraw na głowie i muszę lecieć. Sakura pokiwała głową na znak, że to rozumie i podbiegła do Naruto, potem oboje poszli trenować. Kiedy Sasuke przysiadł na pagórku ujawnił mu się Oroczimaru.
-Miałeś wykonać zadanie!
-Wiem, ale niechcę krzywdzić, ani przyjaciół, ani bliskich!
-Skoro tak to odejdź ode mnie.
-Z wielką chęcią. To co zobaczyłem u ciebie było straszne, teraz rozumiem co straciłem! Po tych słowach Oroczimaru znikł, a Sasuke odwrócił się i zobaczył Kakaschi, który się uśmiechnął i pokazał mu Oki. Wtedy Sasuke poczuł się wolny i pierwsze gdzie poszedł to do Sakury i Naruto powiedzieć im prawdę, ale czuł, że mogą być źli postanowił najpierw z nimi poćwiczyć. Gdy doszedł do miejsca, gdzie mieli ćwiczyć ujrzał Naruto leżącego na ziemi. Bez chwili wachania podbiegł do niego i zapytał się co się stało.
-Oni ją porwali. Po tym Sasuke spojrzał gniewnie na las, którym uciekają intruzi z Sakurą.
No mam nadzieję, że rozdział się podobał starałam się by było w nim więcej akcji. Jeśli jednak coś się wam w nim nie podoba to mówcie!





arrow 19/03/2008 16:23:21 [komentarzy 10] Komentuj

Rozdział I. Czyżby Sasuke mówił prawdę...

Słońce wyszło spoza horyzontu. Wszyscy w wiosce Liścia się już obudzili. Naruto wstał i poszedł sobie do lasu, gdy nagle zobaczył jakąś postać leżącą na ziemi.
Podbiegł do niej, ale kiedy się zbliżył zobaczył, że to jest Sasuke. Nie czekając, ani chwili podniósł go i zabrał do wioski. Wszyscy się bardzo dziwili na jego widok. Gdy tylko Sasuke został zabrany Kakaschi podszedł do Naruto.
-Wiesz po co przyszedł, prawda? Bo ja wiem. Powiedział.
-Nie. Jednak Kakaschi nie chciał kontynuować tej rozmowy, co było widoczne po jego minie. Po paru godzinach spędzonych na treningu Naruto wrócił bardzo zmęczony. Był już wieczór i jedyne o czym marzył to, to by mógł się spokojnie położyć. Lecz idąc korytarzem natknął się na Kakaschi.
-Naruto, idź do pokoju Sasuke i co godzina podawaj mu lekarstwo i zmieniaj opatrunki, potem cię ktoś zmieni. Powiedział.
-Tak Sensei! Wykrzyknął chłopak i popędził przed siebie. Już po paru minutach był na miejscu, usiadł spokojnie i zaczął zmieniać opatrunek. Gdy minął kwadrans Naruto musiał podać mu lekarstwo. Kiedy próbował wsadzić Sasuke łyżkę do buzi zobaczył, że ma przymrużone oczy i próbuje coś mu powiedzieć. Po kilku nieudanych próbach wreszcie powiedział:
-Że on naprawdę porzucił Oroczimaru. Kiedy skończył od razu zasnął. Naruto nie mógł w to uwierzyć, ale mówieł to jego dawny kumpel, a nawet przyjaciel. Nie wiedział czy ma postąpić jak Sakura, która zostawiła swoją przeszłość, czy może być nadal jego przyjacielem. Minęło parę godzin, gdy Kakaschi zmienił Naruto. Nad ranem Naruto wstał mocno ziewając. Ubrał się i przemył twarz, po czym wyszedł, aby sprawdzić jak się czuję Sasuke. Jednakże w pokoju nikogo nie zastał. Przerażony wybiegł na dwór i naszcząście na pagórku stał sam Sasuke, wpatrujący się w pobliski las. Gdy Naruto chciał do niego podbiec przed nim stanął Kakaschi mówiąc:
-Lepiej daj mu spokój. I odszedł.
Sakura wstał ze swego łóżka, ubrała swoje ciuchy, wzieła miecz zjadła śniadanie i wyszła. Jakież to było zdziwienie, gdy zobaczyła Sasuke stojącego na pagórku, mówiąc dokładniej nikt jej o tym nie poinformował. Jednak jak gdyby nigdy nic odeszła. Lecz Sasuke jej nie przeoczył. Za nim zdołała cokolwiek powiedzieć on już był przed nią.
-Witaj! Powiedział z uśmiechem na ustach.
-O cześć, ale jak widzisz spieszę się. Odpowiedział złośliwie, a trzeba było wiedzieć, że szła poćwiczyć, bo od czasu zniknięcia Sasuke zrobiła duży krok na przód.
-A dokąd jeśli można wiedzieć?
-No, ten, no ja się umówiłam z Ino. Chcemy wyprawić imprezkę.
-Jasne.
-Na serio, a ty co ode mnie chciałeś?
-Wiesz pogadać, wyjaśnić parę spraw i cię przeprosić.
-Aha. No dobra, ale żeby mi to trwało krótko.
-Jasne. Więc chodźmy do tamtego lasku. Po czym zaczął iść w jego kierunku. Sakura szybko do niego podbiegła i wyprzedziła idąc szybkim i zdecydowanym krokiem. Chciał już ją dogonić, gdy drogę zatarasował mu Kakaschi.
-Po co wróciłeś i czego od niej chcesz, wiem dobrze co się dzieję?
-Wróciłem bo nie chciałem być z Oroczimaru i nie chcę nic jej zrobić. Odpowiedział gniewnym tonem.
-Dobrze, ale pamiętaj, że będę miał cię na oku. I w jednej sekundzie znikł. Nagle z za krzaków dobiegł głoś Sakury:
-Idziesz czy nie?!
-Idę! Odpowiedział, ale wciąż po głowie krążyły mu myśli o tym co mówił Kakaschi. Sasuke dogonił Sakurę i zaczął z nią rozmowę.
-Wiesz po tym jak odszedłem, widziałem wiele złego i dlatego wróciłem i bardzo chcę cię przprosić, bo zdaję sobie sprawę co zrobiłem.
-Tak, na pewno jest ci mnie żal, akurat uwieżę.
-Możesz mi nie wierzyć, ale to prawda. Powiedział spojrzał jej głęboko w oczy. Sakura myślał przez chwilę, że próbuje zdobyć jej zaufanie, lecz zobacvzyła jego wzrok; ten sam co kiedyś.
-Wiesz wracajmy, muszę jeszcze potrenować. Zarzuciła szybko, by nie mówił nic dalej. Może zaczela, by mu wierzyć coraz bardziej. Po kilku minutach wrócili do wioski. Sakura wciąż myślała o słowach Sasuke „ Być może mówi prawdę, nie co ja mówię” powtarzała w myślach dodajęc sobie otuchy.
Mam nadzieję, że rozdział wam się spodoba, jak coś to mówcie i wybaczcie, że nie dodałam go wczoraj. Zapraszam do czytania innych blogów o temacie Naruto.






arrow 18/03/2008 14:01:23 [komentarzy 4] Komentuj

Powitanie!

Witajcie!Oto kolejny blog, ale może chociaż trochę inny niż wszystkie ale jest!I jest prośba, czy ktoś moze zrobić szablon z takim zdjęciem:


arrow 17/03/2008 17:51:15 [komentarzy 5] Komentuj